tor blog

    Twój nowy blog

    Nowy adres

    Brak komentarzy

    Czas chyba zakończyć wegetację tego bloga.

    Zapraszam pod nowy adres: Panowie & damy

    Do przeczytania!

    Nowy adres

    Brak komentarzy

    Czas chyba zakończyć wegetację tego bloga.

    Zapraszam pod nowy adres: Panowie & damy

    Do zobaczenia!

    No i zakończyły się XXIX igrzyska olimpijskie. Reprezentacja Polski zdobyła na nich 10 medali i zajęła 20. miejsce w ogólnej klasyfikacji medalowej. Powtórzę jeszcze raz: 20. miejsce na 204 państwa uczestniczące w tej olimpiadzie. Polska, kraj nie pretendujący nigdy do miana światowej potęgi sportowej, znalazła się w elitarnej grupie multimedalistów.

    A jednak wydaje się, iż media tego nie zauważają. „Co zrobić, aby za rok było lepiej?”, pyta prezenterka TVP zaraz po ceremonii zamknięcia igrzysk, „Abyśmy zdobyli chociaż te 11 medali.”

    Oczywiście, że nasi sportowcy mogli zdobyć więcej medali. By nie szukać daleko, Otylia Jędrzejczak rozczarowała nie tylko brakiem medalu, ale także niezbyt sportową postawą…

    My natomiast zamieniamy jednostkowe rozczarowania na rozczarowanie ogólne, z niezrozumiałych dla mnie przyczyn. Znamienne podejście: zawsze jest źle, bo przecież mogłoby być lepiej. Totalny nonsens.

    Za cztery lata na pewno będę w Londynie. I absolutnie nie życzę sobie słuchać tego wymuszonego narzekania. Ustalmy na wstępie jakiś pułap, realistyczny i osiągalny, a potem możemy oceniać wyniki. Obiektywnie.

    Wiele jestem w stanie wybaczyć. Naprawdę. Każdy z nas jest tylko człowiekiem i może popełniać błędy, to naturalne.

    Dlatego, mimo powagi sytuacji, z humorem i pewnym dystansem podszedłem swego czasu do odtajnienia listy naszych agentów. W końcu to kwestia pewnych przekonań politycznych. Błędnych moim zdaniem, rzecz jasna, ale nie skreślających w moich oczach człowieka je wyznającego.

    Pewnych rzeczy jednak wybaczyć nie potrafię. I nawet ciężko mi tu jest ubrać tę kategorię w słowa.

    No bo jak nazwać wypowiedź, w której ludzi stających między człowiekiem a wszelkim wrogiem, broniących go własną piersią i nadstawiających za niego karku nazywa ów człowiek „durniami„? Może ktoś ma jakiś wystarczająco wyrafinowany pomysł na zwerbalizowanie tego?

    Aha… Potem, rzecz jasna, okazuje się, że wypowiedź była „niepotrzebna”. Cóż… Może nie jestem byłym Ministrem Obrony Narodowej, ale mogę sobie chyba pozwolić na nadanie jej własnego epitetu: niedopuszczalna.

    Bowiem żebym mógł dopuścić taką wypowiedź i przejść do porządku dziennego nad faktem wypowiedzenia jej przez bylego Ministra Obrony Narodowej, musiałbym wczesniej założyć, że ów minister sam jest durniem, skoro wysyła na misje takich durniów jak ci żołnierze. A to by przecież byłoby błędne założenie. Prawda, panie Szczygło?

    Jego Królewska Wysokość Książę Henry z Walii jedzie do Iraku, walczyć wraz z dzielnymi żołnierzami Jej Królewskiej Mości o przywrócenie pokoju w tym targanym konfliktami kraju.

    Różni analitycy wypowiadali się krytycznie na temat tej książęcej wyprawy, mówiąc że na oddział księcia rzucą się terroryści, powstańcy i szumowiny wszelkiej maści, łaknąc błękitnej krwi.

    A ja nie mogę się oprzeć wrażeniu, że wszyscy wichrzyciele w Iraku powinni się teraz modlić do Allaha, żeby się księciu przypadkiem krzywda nie stała. Własną piersią przed kulami powinni go bronić!

    Bo co się stanie, jeśli syn następcy tronu, nie daj Boże, polegnie w Iraku? Otóż jestem przekonany, że Amerykanie, Polacy i cała reszta sił stabilizacyjnych w te pędy zbiorą manatki i wyjadą jak najdalej… Żeby przypadkiem nie dostać odłamkiem brytyjskiego granatu, serią z karabinu czy pociskiem balistycznym. RAF zrobiłby z tego kraiku obszar nie bardziej zaludniony od Sahary w środku lata.

    Dla dobra tych wszystkich biednych ludzi z dawnego reżimu Saddama mam nadzieję, że książę wróci bezpiecznie do domu.

    Zmarł Ryszard Kapuściński. Zmarł, a ja nie zdołałem przeczytać jeszcze ani jednej jego książki. Nie znam go więc wcale.

    A jednak… smutno mi, Boże. Smutno, bo w takich chwilach bardzo boleśnie widzę, jak świat przecieka mi przez palce, kropla po kropli.

    Jest 23 stycznia. Początek roku. A odeszło już tylu ludzi. Kiedy dziś zaglądałem do kategorii zmarli w 2007, były tam 52 osoby. W 23 dni. Za szybko.

    W pokoju obok telewizja emituje wywiad z Kapuścińskim. Mówi o nierównościach na świecie. O podziale na biednych i bogatych. O terroryzmie, mediach, o współczesnym świecie. Inteligentnie, z namysłem, a jednocześnie z przekonaniem i pewnością co do własnych, pracowicie ukształtowanych poglądów i zdobytej wiedzy. Szkoda.

    A jednocześnie… Gdzież on był przez te ostatnie lata? Ile razy słyszałem o nim w mediach? Nie pamiętam. Cóż za dziwny świat, w którym trzeba umrzeć, żeby świat sobie o tobie przypomniał. A potem zapomni znowu.

    Moje noworoczne postanowienie: nie zapominać.

    Dziwne… Chyba przeżyłem to bardziej niż śmierć Jana Pawła II. Może dlatego, że to tak nagle?

    Nie, nie będę Wam składał życzeń świątecznych. Od tego macie rodzinę i przyjaciół.

    Ale wskażę Wam kolejne szczególne miejsce w internecie – wpis do bloga wart milion dolarów.

    Pod tym kapitalistycznie brzmiącym tytułem Austin Hill i jego koledzy z gifter.org ukryli inicjatywę polegającą na przeznaczeniu 1 USD na cele dobroczynne za każde życzenie, które pojawi się w komentarzach do powyższego wpisu.

    A jakie jest Twoje życzenie?

    Dzisiaj, zamiast rozwodzić się na tematy polityczne, zaproszę Was, drodzy czytelnicy, do przeczytania króciutkiego tekstu mojej dobrej znajomej – Rozmowa za skazańcem.

    Dlaczego? Bo ja też, tak jak Kasia, „wierzę w ludzi i w sens pomagania im”.

    Temat do wzięcia

    1 komentarz

    Zupełnie za darmo oddam nieużywany temat pracy licencjackiej, magisterskiej lub doktorskiej z dziedziny lingwistyki lub politologii w formie następującej:

    Słowa, nie czyny – charakterystyka języka współczesnej polityki polskiej

    Proszę o informację, jeśli zostanie przez kogoś wykorzystany.

    Zrzeczenie się odpowiedzialności: Autor nie bierze odpowiedzialności za ewentualne straty moralne i finansowe, problemy zdrowotne i zawodowe oraz wszelkie inne nieszczęścia, jakie mogą wyniknąć z napisania pracy na w/w temat.

    Dzisiaj kontynuujemy podróż po tematach związanych z tajnymi służbami. Reuters doniósł przedwczoraj, że amerykańska społeczność wywiadowcza (IC) otworzyła własną wiki. Wiki nazywa się Intellipedia i ma służyć do wymiany informacji pomiędzy poszczególnymi agentami, pracującymi w różnych agencjach i biurach (w sumie wyróżnia się 16 mniej lub bardziej odrębnych organizacji).

    Łopata Intellipedii
    Łopata Intellipedii
    fot. Eugene Eric Kim, licencja: CC-BY-SA 2.0

    Intellipedia działa w oparciu o oprogramowanie MediaWiki, to samo, na którym bazuje Wikipedia.

    Pomysł mi się bardzo podoba (pomyślcie tylko, nasz software jest wystarczająco dobry dla CIA!). Ciekawe, czy nasze służby otworzą kiedyś własną wiki…

    Oczywiście, Intellipedia nie jest dostępna dla osób spoza IC, a większość informacji jest conajmniej poufna. Z tego co zrozumiałem, serwis jest dostępny tylko z sieci Intelink, określanej mianem najlepiej zabezpieczonej sieci komputerowej świata. Dlatego nie mogę wam pokazać zrzutu z jej strony głównej. Ale mogę pokazać coś innego…

    Ta łopata po prawej jest nagrodą wręczaną użytkownikom za ich pracę na wywiadowczej wiki. Dlaczego łopata? Cóż… To taka nieprzetłumaczalna na polski gra słów. Na łopacie jest napisane „I dig Intellipedia” co w dosłownym (i, rzecz jasna, nie mającym żadnego sensu) tłumaczeniu oznacza „Kopię [łopatą, nie nogą – przyp. TOR] Intellipedię”. Tłumaczenie mniej dosłowne i bardziej sensowne to „Lubię Intellipedię”. Fajne, prawda?


    • RSS

    Polecamy

    Nie masz jeszcze bloga? Załóż bloga

    Polecamy