tor blog

    Twój nowy blog

    Wpisy z okresu: 7.2005

    Ils sont fous ces Romains!

    Jak już pisałem wcześniej, blogosfera w Polsce nie wygląda zbyt ciekawie, a szukanie perełek przypomina poszukiwania igły w stogu siana. Co w takiej sytuacji można zrobić? Wziąć do ręki wykrywacz metalu.

    Asterix Mozilla
    Skrzyżowanie Mozilli z Asteriksem,
    rys. © Netscape

    Mam nadzieję, że takim powszechnie używanym wykrywaczem wkrótce stanie się Open Directory Project, a ściślej rzecz biorąc podkategoria Blog/Osobiste/, której właśnie zostałem redaktorem.

    Dla niezorientowanych: ODP jest największym edytowanym przez ludzi katalogiem stron internetowych. Tworzony jest przez ochotników z całego świata. Z jego zasobów korzystają wszystkie liczące się wyszukiwarki internetowe.

    It’s been a long road
    Getting from there to here

    Ostatnio spędziłem nieco czasu na wymóżdżaniu settingu w konwencji science fiction celem poprowadzenia znajomym kilku sesji RPG w klimatach nieco odmiennych od wałkowanego przeze mnie ostatnio klasycznego fantasy. Setting nie wyszedł co prawda zbyt oryginalny (zobaczymy jak to się sprawdzi w praniu), ale przy okazji zacząłem się zastanawiać nad pewnymi sprawami…

    Rozwój człowieka na przestrzeni tych setek tysięcy lat istnienia gatunku to zadziwiająca rzecz. Homo sapiens powstał 150 000 lat temu. 50 000 zajęło naszym przodkom doczłapanie się do pierwszego w historii wielkiego odkrycia geograficznego – opuszczenia skrawka lądu, który później nazwany zostanie Afryką. Kolejne 100 000 (no, prawie) zajęło im dojście do tego, że ten dziwny przedmiot, który się toczy można nazwać kołem (w oryginale prawdopodobnie „ugh-ug”) i wykorzystać do czegoś pożytecznego. Potem, jak już człowiek potrafił się toczyć, wszystko się… potoczyło. Z górki. Około 5 500 lat później, w roku 1522, dobiegła końca zapoczątkowana przez Ferdynanda Magellana podróż dookoła świata. A już w 439 lat po zawinięciu Victorii do portu byliśmy w kosmosie. Potem w osiem lat dostaliśmy się na księżyc. 36 lat przerwy na badania orbitalne i już mamy lądowanie Pathfindera na Marsie…

    Z tysięcy lat pomiędzy kolejnymi przełomami zrobiły nam się nagle dziesiątki. I chociaż ta galopująca eksploracja musi się kiedyś zatrzymać lub chociaż zwolnić, to napawa ona pewnym optymizmem i dumą z osiągnięć tego małpopodobnego stworzenia. Kto wie, może przyjdzie mi kiedyś postawić stopę na alei Ziemskiej, głównej arterii komunikacyjnej pierwszej ludzkiej kolonii na czerwonej planecie…

    Dziś 36. rocznica lądowania Orła na księżycu. Z tej okazji wraz z Google zapraszam Was do odbycia wirtualnej wycieczki po Morzu Spokoju.

    Przedziwne rzeczy można czasem znaleźć w sieci. Podczas ostatniego padu serwera blog.pl postanowiłem sprawdzić, czy Tor Blog został już może przypadkiem zarchiwizowany w Internet Archive. Jakież było moje zdziwnienie, gdy trafiłem na wersję strony http://tor.blog.pl/ z 6 czerwca 2004. Tor Blog powstał 8 maja 2005… Ot, taka ciekawostka.

    Blogito ergo sum.

    Kiedy zakładałem tego bloga, nieco ponad dwa miesiące temu, wielu moich znajomych patrzyło na mnie jak na idiotę. Padały oskarżenia o ekshibicjonizm lub czasową utratę poczytalności. W najlepszym wypadku spotykałem się z podejrzliwością i dystansem do pomysłu. Trudno się dziwić. Nie jestem Elizką, zakompleksioną nastolatką z problemami, więc do profilu typowego polskiego blogera nie pasuję…

    A teraz uwaga, przekraczamy wirtualne granice naszego kraju. Klik. Już. I co widać na szerokich wodach międzynarodowej Sieci? Każda większa firma ma bloga (weźmy choćby Google). Mało tego, według Jonathana Schwartza, cytowanego przez BWOnline w artykule Blogging for Business, każdy szanujący się menadżer powinien prowadzić bloga.

    Coraz śmielsze stają się też głosy twierdzące, iż blogi powoli stają się konkurencją dla tradycyjnych mediów, na przykład artykuł Blogi zwiastują koniec prasy? na blogu nextmedia zawierający garść ciekawych statystyk, czy też artykuł Marka Lenarcika pt. Nie wierz telewizji, czytaj blogi! zamieszczony w najnowszym CHIPie, w którym zarysowane są przyczyny takich tendencji. Oba artykuły zaznaczają jednak, że „problem” nie dotyczy Polski…

    Całą światową blogosferę można podzielić na dwie części: (a) ekshibicjonizm internetowy oraz (b) quasi-publicystykę. To tylko model, więc szarą strefę po środku pomijamy. O ile Elizek-ekshibicjonistek mamy na naszym podwórku całe mnóstwo, to publicystów jakoś nie widać zbyt wielu. Może po prostu boją się tej powodzi „nieprzyzwoitości” jaka ich otacza i nie wychodzą z domu?

    Wytworzył nam się w Polsce stereotyp stawiający znak równości między blogerem a Elizką i między blogiem a ekshibicjonizmem. Uwaga, puenta: stereotypy są złe.

    Na zakończenie pozwolę sobie jeszcze zaznaczyć, że nie mam nic przeciwko Elizce. Naprawdę. Z pewnością fajna z niej dziewczyna, a jej koleżanki z klasy chętnie czytają notki na jej blogu. Tylko że ja jej nie znam i nie mam czego tam szukać. Poza tym lubię różnorodność, a wszędzie widzę tylko klony Elizki. Ale kto wie, może w przyszłości panna Eliza będzie poczytną autorką, której publicystyczny blog będą codziennie odwiedzać tysiące osób… Oby.

    Po kilku dniach zmagań z kodem wreszcie skończyłem nowy design. Ładny, prawda?

    Serdecznie dziękuję wszystkim, którzy w ten czy inny sposób pomogli mi w doprowadzeniu tego projektu do końca.

    Po drodze dowiedziałem się paru ciekawych rzeczy na temat (nie)działania wspaniałej przeglądarki internetowej jaką jest Internet Explorer. Teraz do wyliczanki patrysa pt. Standards versus reality mogę dorzucić własne trzy grosze. Otóż, IE w pewnych określonych kontekstach interpretuje znaki tabulacji i spacje (sic!) przesuwając odrobinę elementy graficzne.

    Ponieważ wiem, że nie wszyscy są w stanie zrozumieć wagę powyższego stwierdzenia, a ze statystyk wynika, że niektórzy z Was wciąż jeszcze korzystają z IE, pozwolę sobie na prosty mały apel: Na wszystkich bogów, zmieńcie przeglądarkę! Ściągnijcie Firefoksa, Operę albo cokolwiek innego, ale nie korzystajcie z tego cholerstwa! Ech… Bill Gates na Marsa.

    Mógłby się tutaj jeszcze znaleźć obszerny felieton na temat rzeźbienia w gównie, ale myślę, że poczeka na inną okazję.


    • RSS