‚Twas brillig, and the slithy toves
Did gyre and gimble in the wabe

Są w życiu takie chwile, kiedy już się nic człowiekowi nie chce. Od czwartku do niedzieli odnotowałem więcej takich momentów niż przez ostatnie trzy miesiące. Polcon 2005 był chyba najbardziej wykańczającym konwentem, na jakim miałem przyjemność być…

Tegoroczna, 20. edycja Ogólnopolskiego Konwentu Miłośników Fantastyki odbyła się w tym samym miejscu, co pierwszy Polcon – w ośrodku wczasowym w Błażejewku koło Poznania. Sama lokalizacja była dla mnie sporym minusem. Teren był ogromny i musiałem się niestety sporo nachodzić. Poza tym, konwentowicze jakoś tak się rozleźli i momentami miało się wrażenie (błędne, rzecz jasna, ale zawsze), że nic się na tym konwencie nie dzieje. Ciężko było też dostać piwo o pierwszej w nocy. Z drugiej strony, świeże powietrze…

Poprowadziłem parę prelekcji. Większość poszła całkiem nieźle, publiczność bawiła się dobrze (chyba) i ja też. Przesiedziałem dwie godziny na bramce, gdzie byłem świadkiem odpierania ataku łowców czarownic z FAKTu. Panie zoczyły punkt programu pod tytułem Sabat Czarownic i przyjechały popstrykać fotki nagim dziewicom tańczącym przy ognisku oraz przeprowadzić wywiad z naczelną sekciarą. Tłumaczenie, iż ten punkt programu to cykl wykładów antropologicznych skwitowały stwierdzeniem, iż ich czytelnicy nie znają słowa „antropologiczny”. Odeszły z kwitkiem.

Byłem też na spotkaniu z Andrzejem Sapkowskim. I, szczerze mówiąc, to, co się teraz w mediach wyczynia (choćby ten artykuł) w związku z jego wypowiedziami stawia Głos Wielkopolski i Gazetę Wyborczą w jednym rzędzie ze wspomnianym wyżej FAKTem. No bo po co weryfikować wiadomości? Nasi czytelnicy nie znają słowa „rzetelność”. Polecam lekturę wątku Skandaliczne wypowiedzi Sapkowskiego na grupie pl.rec.fanstastyka.sf-f.

Ogólnie rzecz biorąc, był to dobry konwent. Miło spędziłem czas w gronie znajomych i przyjaciół, poznałem kilku nowych i dobrze się bawiłem. Nieobecni niech żałują. A ci, co mieli pomóc przy organizacji niech mi się lepiej nie pokazują na oczy…