tor blog

    Twój nowy blog

    Wpisy z okresu: 11.2005

    Un sot savant est sot plus quin sot ignorantMolier

    Dla wszystkich, którzy pogubili się w najnowszych scenariuszach apokalipsy spełnionej krótki FAQ.

    Q: Ej, ziom, o co chodzi z tymi aktami Układu Warszawskiego?
    A: Za Jaruzelskiego prowadzono gry wojenne, w których jednym z założeń było to, że na Polskę spadnie bomba atomowa.

    Q: Jaruzelski chciał na nas zrzucić atomówkę?!
    A: Nie. NATO. Według tego scernariusza, rzecz jasna.

    Q: Jakto? Przecież my jesteśmy w NATO!
    A: Teraz jesteśmy, idioto. Wtedy byliśmy w Układzie Warszawskim.

    Q: No dobra, NATO… Ale na rozkaz z Moskwy, prawda?
    A: …

    Q: E… A kto w ogóle wymyślił te bzdury? I po diabła?
    A: Ludowe Wojsko Polskie. Na wszelki wypadek, jak każde gry wojenne.

    Q: Ha! Czyli jednak Jaruzelski chciał żeby NATO zrzuciło na nas atomówkę, tak?
    A: Może lepiej by było gdyby jednak zrzucili tę bombę…

    On ne peut régner innocemment.Saint-Just

    Dość długo nic nie pisałem. A to dlatego, że naprawdę ciężko mi było zorientować się w tym, co się dzieję na naszej scenie politycznej. Teraz już wiem, choć szczerze mówiąc wolałbym nie wiedzieć.

    Moje przewidywania co do tego, że powstanie koalicja PO-PiS się nie sprawdziły. Zgadywać dlaczego tak się stało nie będę. Przez ponad tydzień słyszałem rzucane przez polityków PO w kierunku PiS zdania typu „Sami wiecie dlaczego”, z czego wnioskuję, że sprawa jest co najmniej bardzo zagmatwana albo bardzo wstydliwa. W przeciwnym razie bowiem zostałaby raczej od razu postawiona jasno. Nie mogłem się oprzeć wrażeniu, że patrzę na dwóch 3-latków. PiotruŚ pyta z bezbrzeżnym zdziwieniem: „Dlaczego nie chcesz się ze mną bawić?” POldek natomiast, zadzierając nosa i robiąc kwaśną minę, odpowiada: „Sam wiesz dlaczego!”

    Dzisiaj przy śniadaniu dowiedziałem się z TVN24, że Polska „zawetowała” projekt budżetu UE. Redaktora, który wymyślił tytuł tego reportażu powinno się rozstrzelać (nie szykuje się czasem jakaś reforma kodeksu karnego?) za usiłowanie zabójstwa milionów ludzi przez zakrztuszenie. I za pisanie bzdur. Na szczęście (?) chwilę później wyjaśniono mi, że sprzeciw Polski nic nie zmienia, ponieważ starczy zgoda 2/3 członków Unii. Pozwolę sobie w takim razie postawić pytanie: To po jaką cholerę?! Gdyby to było faktycznie weto byłbym może i zły, ale w końcu taki mamy rząd, jeśli im się coś w tym budżecie nie podobało, to mieli prawo go zawetować. Ale zagłosować na nie tylko po to, żeby się pokazać? PiotruŚ z dzikim uśmiechem na twarzy rzuca kamykami w zamek zbudowany przez inne dzieci…

    Zmiana na stanowisku szefa WSI i plany jej rozwiązania, a także projekt rozwiązania prokuratur i sądów wojskowych? To tylko PiotruŚ bawi się żołnierzykami.

    Zniknięcie części ważnych przepisów antykorupcyjnych z projektu nowelizacji? PiotruŚ pokazuje język rodzicom, zwanym czasami wyborcami. Czasem naiwniakami. A za cztery lata można będzie ich naznwać po prostu idiotami.

    Wszyscy zginiemy.

    Aha, jeszcze jedno. Wszystkich Piotrów serdecznie przepraszam…

    Bardzo późno zdobywamy się na odwagę wiedzenia tego, co wiemy.Albert Camus

    Od ponad roku angażuje się coraz mocniej w projekt pod nazwą Wikipedia. Poprawiam, usuwam, dodaję i czytam na zmianę. Poznałem dzięki Wikipedii wielu wspaniałych ludzi i z pewnością poznam ich jeszcze więcej w przyszłości. Czytając jednak wypowiedzi niektórych współuczestników projektu na temat tego co powinno, a co nie, znaleźć się w Wikipedii, nie mogę się oprzeć wrażeniu, iż nasze wizje tej encyklopedii są dość różne. Poniżej postaram się zaprezentować własną.

    Zacznę może od tego, czym Wikipedia nie jest. Otóż, moim zdaniem, nie jest w żadnym wypadku encyklopedią. Pod względem formy przynajmniej. Zanim popukacie się z politowaniem w głowę (nie wątpię, że u sporej części będzie to pierwszy odruch) spójrzcie na stojącą zapewne na waszych półkach Encyklopedię Powszechną PWN. Większość artykułów ma maksymalnie kilka zdań. Najważniejsze hasła są nieco dłuższe, ale i tak nigdy nie są długie. W Wikipedii natomiast krótkie artykuły oznaczane są specjalnie jako zalążki i od samego początku ich istnienia zachęca się do ich rozszerzania. Wszelkie skróty, tak charakterystyczne dla encyklopedycznego stylu pisania, są raczej niemile widziane. „Pełnoprawne” artykuły są właściwie felietonami, o dość swobodnym języku, nierzadko kwiecistym.

    Formę mamy z głowy, możemy przejść do treści. Zobaczmy… O, na przykład latarnia uliczna. Dla każdej encyklopedii powszechnej jest to koń. A „koń jaki jest, każdy widzi”. Wikipedia nie uznaje takich definicji. Można pisać o bałwanach, gwiazdach porno, czy o pokémonach.

    Wikipedia nie jest więc w żadnym wypadku encyklopedią w powszechnym rozumieniu tego słowa. Jest raczej encyklopedią encyklopedii. Połączeniem encyklopedii powszechnej z encyklopedią filmu, leksykonem technicznym, encyklopedią literatury, zwierząt, roślin, i pokemonów. A nawet czymś ponad to. Jest zbiorem całej ludzkiej wiedzy godnej zebrania.

    I to właśnie, nie „encyklopedyczność” w rozumieniu potocznym, powinno decydować o tym, czy dany artykuł powinien znajdować się w Wikipedii. Artykuł o panu Jurku, moim sąsiedzie, w żadnej encyklopedii nigdy by się nie znalazł. Wpis o pomocniku trzecioligowej drużyny z Podlasia już tak (hmm… strzelam: „Kompletna encyklopedia polskiej piłki nożnej”). Granica rzecz jasna nie zawsze jest jasna. Przecież ktoś mógłby napisać „Encyklopedię sąsiadów TORa”…


    • RSS