Bardzo późno zdobywamy się na odwagę wiedzenia tego, co wiemy.Albert Camus

Od ponad roku angażuje się coraz mocniej w projekt pod nazwą Wikipedia. Poprawiam, usuwam, dodaję i czytam na zmianę. Poznałem dzięki Wikipedii wielu wspaniałych ludzi i z pewnością poznam ich jeszcze więcej w przyszłości. Czytając jednak wypowiedzi niektórych współuczestników projektu na temat tego co powinno, a co nie, znaleźć się w Wikipedii, nie mogę się oprzeć wrażeniu, iż nasze wizje tej encyklopedii są dość różne. Poniżej postaram się zaprezentować własną.

Zacznę może od tego, czym Wikipedia nie jest. Otóż, moim zdaniem, nie jest w żadnym wypadku encyklopedią. Pod względem formy przynajmniej. Zanim popukacie się z politowaniem w głowę (nie wątpię, że u sporej części będzie to pierwszy odruch) spójrzcie na stojącą zapewne na waszych półkach Encyklopedię Powszechną PWN. Większość artykułów ma maksymalnie kilka zdań. Najważniejsze hasła są nieco dłuższe, ale i tak nigdy nie są długie. W Wikipedii natomiast krótkie artykuły oznaczane są specjalnie jako zalążki i od samego początku ich istnienia zachęca się do ich rozszerzania. Wszelkie skróty, tak charakterystyczne dla encyklopedycznego stylu pisania, są raczej niemile widziane. „Pełnoprawne” artykuły są właściwie felietonami, o dość swobodnym języku, nierzadko kwiecistym.

Formę mamy z głowy, możemy przejść do treści. Zobaczmy… O, na przykład latarnia uliczna. Dla każdej encyklopedii powszechnej jest to koń. A „koń jaki jest, każdy widzi”. Wikipedia nie uznaje takich definicji. Można pisać o bałwanach, gwiazdach porno, czy o pokémonach.

Wikipedia nie jest więc w żadnym wypadku encyklopedią w powszechnym rozumieniu tego słowa. Jest raczej encyklopedią encyklopedii. Połączeniem encyklopedii powszechnej z encyklopedią filmu, leksykonem technicznym, encyklopedią literatury, zwierząt, roślin, i pokemonów. A nawet czymś ponad to. Jest zbiorem całej ludzkiej wiedzy godnej zebrania.

I to właśnie, nie „encyklopedyczność” w rozumieniu potocznym, powinno decydować o tym, czy dany artykuł powinien znajdować się w Wikipedii. Artykuł o panu Jurku, moim sąsiedzie, w żadnej encyklopedii nigdy by się nie znalazł. Wpis o pomocniku trzecioligowej drużyny z Podlasia już tak (hmm… strzelam: „Kompletna encyklopedia polskiej piłki nożnej”). Granica rzecz jasna nie zawsze jest jasna. Przecież ktoś mógłby napisać „Encyklopedię sąsiadów TORa”…