No i po tegorocznym Pyrkonie. Nie była to co prawda wędrówka zbyt daleka, bo sprowadzała się w moim wypadku do doczłapania się na przystanek autobusowy. Ale i tak warto ją opisać.

Zaczęło się leniwie. Powitania, złożenie bagaży w sypialni i przygotowania do pierwszych punktów programu. Humor mi się co prawda trochę popsuł, kiedy starałem się dopchać po identyfikator, a PiBis w przypływie nadgorliwości chciał mnie wygonić za drzwi. Nie udało mu się, rzecz jasna.

Teraz może trochę o tym, za co sam odpowiadałem.

Po pierwsze i najważniejsze, Kalambury Nieustające. Pomysł, który wykluł się w drodze powrotnej z CoolKonu. Nasza ekipa bawiła się przednio. A nawet kabaczkowato. Nie wiem jak reszta, ale z tego co udało mi się zaobserwować, to ludzie grali i chyba im też się podobało. Na następnym Pyrkonie też pewnie będą.

Dalej… Konkurs magiczny wyszedł dość ciekawie. Gracze dosłownie stawali na głowie, aby wygrać. Jeśli nigdy nie rysowałeś/aś pentagramu stojąc na głowie i trzymając kolegę za lewą łydkę to nie jesteś prawdziwym czarodziejem/ką. Serio.

Przewodnik po wszystkim co krasnoludzkie okazał się być streszczeniem historii krasnoludów w Faerunie. Mea culpa, nie dopracowałem rozłożenia prelekcji w czasie. Następna będzie lepsza.

Na koniec konwentu został mi do poprowadzenia (wraz z Lordem Winterem) trening etatowych graczy. Jak na punkt programu, którego przebieg wymyślany był na bieżąco wyszło chyba całkiem nieźle. Za rok trening etatowych Mistrzów Gry.

Jeśli chodzi o inne punkty programu, to na długo zostanie mi w pamięci konkurs histeryczny Azi i Pio (chyba zostanę inkwizyTORem…) oraz Wieczór Pirackich Opowieści 2 (mimo pewnej izolacji głównego wątku pod sam koniec; szczegóły niebawem na Poltergeiscie). Nienajgorzej (mimo obaw moich i kilku innych osób) wyszła też niedzielna prelekcja o Netherilu.

Nie obyło się, rzecz jasna, bez drobnych problemów, jak komputer nie obsługujący formatu PDF (przez co rozleciała się prelekcja Darklorda o Sigil) czy też kilka punktów programu, które się nie odbyły. Większość z nich była zaplanowana na niedzielny poranek (Jaki kretyn wpadł na pomysł, żeby robić zmianę czasu w tym samym terminie co Pyrkon?!).

Krótko mówiąc, było fajnie. I ja tam z gośćmi byłem, miód i wino piłem, a com widział i słyszał na blogu umieściłem.