No to zmieniają premiera. Nie wiadomo dlaczego do końca, ale czy to ważne? Wszyscy i tak wiedzą o co chodzi. Natomiast w obliczu tej wiadomości odbyła się w mojej głowie wielce skomplikowana reakcja elektrochemiczna, która po przelaniu na papier prezentuje się następująco:

Kurczę. Jak go desygnowano na premiera, to byłem zły, że Jarosław Kaczyński nie został premierem. Bo to tak wypada! Bo w każdej dojrzałej demokracji lider zwycięskiej partii zostaje premierem. I tak dalej. A teraz? Teraz jestem zły, bo się Marcinkiewicz podaje do dymisji. Paranoja, nie?

Nigdy w czasie mojego krótkiego życia nie było w tym kraju rządu, z którym mógłbym się identyfikować. Takiego, który mógłbym nazwać moim rządem. W pierwszych latach III RP byłem za mały, żeby rozumieć, co się do mnie mówi. Potem niespecjalnie interesowałem się polityką. Tak więc, pierwszym rządem, który w ogóle pamiętam był gabinet Buzka. Kierowany z tylnego siedzenia. Potem był Miller. Afera za aferą, arogancja i buta (kto nie oglądał debaty sejmowej po expose Millera ten nie ma pojęcia co znaczy słowo „bezczelność”). Potem Belka. Krótko i od początku niepewnie. Wszyscy jacyś tacy nijacy.

No i nagle zjawił się Marcinkiewicz. Nie moja opcja, nie mój program, w ogóle wszystko nie tak. A jednak… Ośmielę się powiedzieć, że ten człowiek był najlepszym pod względem PR premierem III RP. Ja wiem, że może prezencja premiera nie jest jego najważniejszą cechą, bo on ma rządzić, a nie wyglądać, ale… Przynajmniej nie wstydziłem się na zapas, kiedy jechał gdzieś za granicę albo miał się z kimś spotkać (tak jak pewnie musi się wstydzić część Amerykanów przed każdym wystąpieniem Busha). Czy teraz to się zmieni? Oby nie.

A na koniec jeszcze malutka uwaga pod adresem dziennikarzy: Idioci! Debile! Kretyni! Analfabeci… O, przepraszam. Wymknęło mi się. Jeszcze raz. Szanowni państwo czwarta władza, czy zechcielibyście mi wytłumaczyć w jaki sposób człowiek, który ogłosił, że zamierza (czas przyszły, cholera jasna) podać się do dymisji, staje się automatycznie byłym premierem? Ech, telewizja…