W odpowiedzi na projekt zmiany samorządowej ordynacji wyborczej kilka dość znanych w polskim Internecie osób, w tym Paweł Wimmer, powołało projekt pod nazwą Akcja Obywatelska (AO).

O co chodzi w tym projekcie? No właśnie… Chyba nikt tego do końca nie wie. Tydzień temu powstała strona internetowa. W blogosferze zaszumiało. Do dziś odwiedziło ją prawie 50.000 osób. Od 30 do 90 komentarzy pod każdym wpisem na blogu AO. Tak! Hura! Na barykady! W jedności siła!

Stop, do wszystkich diabłów. A co właściwie chcecie osiągnąć? Jest jakiś mglisty program w budowie na wiki akcji. Czyli co, owczy pęd?

Nie, nie jestem przeciwko budowaniu społeczeństwa obywatelskiego za pomocą technologii wiki. Nie jestem nawet przeciwko budowaniu programu na zasadzie konsensusu, już po starcie przedsięwzięcia. Zgadzam się z większością opinii prezentowanych przez twórców AO. Wszystko niby fajnie.

Ale atmosfera w jakiej ten ruch powstaje przyprawia mnie o mdłości. Czy naprawdę nic się w Polsce nie da zbudować odwołując się do uczuć pozytywnych? Czy zamiast być „przeciw” nie możemy choć raz być „za”? Owszem, program AO słowem nie wspomina o PiS i Samoobronie. Ale akcja nabrała rozpędu dzięki hasłom tak samo populistycznym, jak te głoszone przez w/w partie, tylko adresowanymi do innego odbiorcy. Nabrała rozpędu dzięki retoryce rozgoryczenia i złości. W ostatnim wpisie na blogu AO uczestników akcji porównuje się do „partyzantki IV RP”. Nawet pomijając koślawą konstrukcję gramatyczną tego sformułowania (wynika z niego, że partyzanci walczą w obronie IV RP) zostają dwie kwestie. Po pierwsze, tyle razy mówiłem, żeby nie używać terminu IV RP. Nie ma czegoś takiego. Używając terminologii środowisk, które obrała za przeciwników, AO przegrywa jeszcze przed rozpoczęciem wojny. Po drugie… No właśnie – wojny?! Jaka partyzantka? Jakie wojsko? A po udanym przepchnięciu pierwszego projektu przez Sejm jeden z szefów AO powie do drugiego „Panie Prezesie, melduję wykonanie zadania…” Wojenna retoryka już się w polityce parokrotnie pojawiała. Muszę podawać przykłady?

Wiecie co? Ja postoję.

A na domiar złego logo AO krzyczy w niebogłosy „naruszenie praw autorskich”. Ponieważ nie życzę nikomu zaangażowanemu w ten ruch źle, mam nadzieję, że szybko zostanie zmienione. Być może nawet na jakieś, które dla odmiany będzie „za”… Albo ruch skończy w sądzie zaraz po tym, jak zacznie cokolwiek znaczyć.