tor blog

    Twój nowy blog

    Wpisy z okresu: 10.2006

    Hura! Odtajniają nam tajne służby! Nawet nie wiecie, jak mnie ucieszyła ta informacja. Pan prezydent swoim projektem ustawy udowodnił mi raz na zawsze, że polski wywiad wojskowy jest najlepszy na świecie. MI6 to filia CIA. CIA to leszcze (nawet nie potrafią poległych agentów podpisać na tej swojej ścianie, stawiają tylko gwiazdki). A Mosad? Mosad to przecież Żydzi. I wszysko jasne.

    Natomiast wywiad polski to klasa sama w sobie. Okazuje się bowiem, że polscy tajni agenci są tak dobrzy, że wcale nie muszą być tajni. Mogą ze wszystkimi grać w otwarte karty, wytatuować sobie orła w koronie na czole i dalej będą diablo skuteczni.

    2000 ZULU, 24 stycznia 2010
    Mehrabad International Airport, Teheran
    Odprawa pasażerów
    Welcome to Iran, Mr…? – mówi panienka ze służb granicznych łamaną angielszczyzną.
    – Kowalski, Jan Kowalski.
    – Ach… No tak, naturalnie. – nienaganna polszczyzna, szeroki uśmiech, uwielbienie z nutką strachu w oczach. – Chwileczkę, koleżanka zaraz przyniesie tajne dokumenty dla pana.

    Wszyscy zginiemy.

    A jeśli nie wszyscy, to z pewnością zginie cała masa agentów i kontaktów operacyjnych. Ale kogo to obchodzi? W końcu ci ludzie, zwani eufemistycznie przez łże-służby „kontaktami”, to zwykli „kapusie” (cytat z pana ministra Przemysława Gosiewskiego). Jeszcze raz, powoli. Ludzie współpracujący z wywiadem wojskowym niepodległej Rzeczypospolitej Polskiej to dla przedstawiciela polskiego rządu kapusie. Mógłbym się tutaj rozwodzić nad pejoratywnym nacechowaniem tego słowa, nad tym, że używają go zwykle ludzie stojący po tej niewłaściwej stronie barykady, ale… Kogo to obchodzi?

    Rozjazdy

    1 komentarz

    „Obyś żył w ciekawych czasach”, zwykli ponoć mawiać Chińczycy. Nie mogę się oprzeć wrażeniu, że ostatnie dwa tygodnie spędziłem w Hong Kongu, a najbliższe dwa miesiące przeżyję w centrum Pekinu…

    Od maja do września krajobraz imprez i zajęć związanych z Wikipedią i WMPL przypominał mi zabite dziurami miasteczko rodem z dzikiego zachodu. Ot, od czasu do czasu zawieje wiatr i przetoczy się jakiś tumbleweed… Teraz to istna metropolia.

    Wikitort urodzinowy
    Wikitort urodzinowy
    fot. Jimbo Wales, licencja: CC-BY 2.0

    23 września świętowaliśmy w Warszawie piąte urodziny polskiej Wikipedii. Był wielgachny, śliczny i niezwykle smaczny tort z logiem Wikipedii (na zdjęciu), było mnóstwo szampana, były przemówienia i toasty. Tak się miło złożyło (przez przypadek, rzecz jasna), że dokładnie w ten weekend odwiedził Polskę Jimbo Wales, założyciel Wikipedii. Mieliśmy więc znamienitego gościa i… Strasznie mizerną frekwencję. Nasza wina, trochę nawaliliśmy z organizacją. Ale mimo to imprezę zaliczam do udanych i będę wspominał pozytywnie.

    Ale to dopiero początek tego wikiszaleństwa. Przyszły weekend spędzę we Frankfurcie, na tzw. Board Retreat, czyli mini-konferencji z udziałem członków Rady Powierniczej Fundacji Wikimedia, przedstawicieli lokalnych oddziałów oraz innych ważnych ludzi. Daję głowę, że po tym weekendzie Fundacja zmieni się nie do poznania. Na lepsze, rzecz jasna. Szczegóły po powrocie.

    Nieco czasu na odsapnięcie, a potem 16 grudnia kurs na Chorzów i zimowy zlot wikipedystów (ciągle nie ma jeszcze nazwy, jakieś pomysły?). Ta impreza, w przeciwieństwie do poprzedniej, wpływ na przyszły kształt Wikipedii i okolic będzie pewnie miała niewielki. Ale za to liczę, że zapewni wszystkim uczestnikom bardzo potrzebnego kopa pozytywnej energii, której musi starczyć aż do kolejnego zlotu w maju. Coś jest w tych ludziach takiego, że po każdym większym spotkaniu czuje się lżej, lepiej.

    A teraz wolta i wracamy do przywołanych na początku Chińczyków. Rząd chiński odblokował dostęp do Wikipedii na terenie Chińskiej Republiki Ludowej. Super, nie? No właśnie… nie do końca. Chińska Wikipedia nadal jest zablokowana. Chińczycy, uczcie się języków…


    • RSS