tor blog

    Twój nowy blog

    Nie niepokoi mnie fakt, iż jestem nieznany. Czuję niepokój, kiedy nie znam innych.

    Wolność słowa wydaje się nam czasem tak fundamentalnym prawem, że ciężko jest sobie wyobrazić świat jej pozbawiony. A jednak – rzeczywistość w sposób bardzo dobitny pokazuje, jak bardzo kruchy jest ten fundament. Od przeszło tygodnia śledzę rozwój sytuacji w Chinach związanej z ostatnimi posunięciami rządu. I z żalem stwierdzam, że jest coraz gorzej.

    Wczoraj Microsoft postanowił zastosować się do nowych przepisów i zmusić użytkowników serwisu MSN do postąpienia podobnie, cenzurując ich blogi.

    Słychać nieśmiałe głosy sugerujące, że w zamian za ten ruch rząd chiński zacznie efektywniej zwalczać piractwo. MS odpiera zarzuty mówiąc, że to normalna procedura – przestrzegają prawa każdego państwa, w którym operują. Niech będzie. Wierzę na słowo.

    Ale Google?! Nie pozwalanie użytkownikom na wyszukiwanie konkretnych informacji, to już nie to samo, co nie pozwalanie im na publikowanie określonych treści. No bo przecież nikt nie będzie karał Google Inc. za fakt, iż można za pomocą ich wyszukiwarki znaleźć informacje o produkcji broni atomowej. To tak jakby karać producenta noża, którym zabito człowieka. Taki nonsens nie przeszedłby nawet w Chinach. Chyba.

    Więc dlaczego?

    Haec dicit Dominus state super vias et videte et interrogate de semitis antiquis…

    Dzwonek do drzwi.
    – Kto tam?
    – Dzieńdobry.
    – Kto tam?!
    Cisza.

    Od kiedy to na pytanie „Kto tam?” odpowiada się „Dzieńdobry”? Debilizm i wtórny analfabetyzm? Może…

    A może i nie. Czasem bowiem jest ciąg dalszy. Zwykle wygląda tak: „Jestem Świadkiem Jehowy i…”.

    SPAM IRL? Tak! Tylko dlaczego moje drzwi nie noszą ładnego loga w kształcie nietoperza lub sympatycznego niebieskiego ptaka, nie mają kill-file’a, ani nowoczesnych filtrów antyspamowych? Nie pogniewałbym się też gdyby przy okazji miały obsługę RSS i Newsów. Jeszcze tylko zapadnia pod wycieraczką i pewnie dałoby się usłyszeć w rzeczywistości charakterystyczne, czysto wirtualne jak dotąd, *PLONK*.

    Przysięgam, że kolejnego takiego spammera pogonię tak, że popamięta.

    I nie, nie obchodzą mnie poglądy religijne tej osoby. Jak dla mnie to może być nawet kapłanka Sune (chociaż…).

    Terre des Hommes.

    Dzisiaj obchodzony jest Światowy Dzień Ziemi, w tym roku pod hasłem Zielone Miasta. Z tej okazji UNEP wydał specjalną publikację pod tytułem „One Planet Many People: Atlas of our Changing Environment”.

    Tę 322-stronnicowa książkę w twardej oprawie można nabyć w księgarni EarthPrint za cenę, bagatela, 150 dolarów amerykańskich.

    A w środku udostępnione przez NASA zdjęcia satelitarne, zestawione w pary – zdjęcie z lat ’70-tych obok zdjęcia z roku 2000. Zupełnie jak w reklamach środków odchudzających – przed i po.

    BBC prezentuje kilka przykładowych zdjęć. Strach się bać. Kiedy najbliższy lot na Marsa?

    Wszystko jest poezja.

    Przesiadując dzisiaj w uczelnianej pracowni komputerowej (8 prawie nowiutkich komputerów z dostępem do Internetu od 8 do 14… Mniam. Jest co robić między zajęciami. I w czasie zajęć też.) zauważyłem pewne zastanawiające zjawisko.

    W sali siedzi osiem osób. Na oko ze cztery uderzają w klawiatury z prędkością około 60 znaków na minutę. Hałas jak diabli, własnych myśli człowiek nie słyszy… A tu siedzi sobie niewiasta i z twarzą przy samym monitorze czyta wiersze.

    Pierwsze, co mi się jakoś tak rzuciło na mózg, znaczy… Khm… Pierwsze moje skojarzenie to hasło „profanacja”. No bo chwila… Żeby poczuć poezję, czy jakikolwiek inny tekst szczątkowo chociaż artystyczny, trzeba mieć warunki. Cisza, spokój, kubek gorącej herbaty (kawy lub czekolady, jak kto woli) i ewentualnie nastrojowa muzyka.

    Ale zaraz potem się zreflektowałem. Właściwie to mogę nawet śmiało rzec, że zauważyłem własną niezamierzoną hipokryzję. Szedłem sobie całkiem niedawno ulicą czytając pewną Książkę. Już chciałem sięgnąć po znajduące się w kieszeni krakersy, ale stwierdziłem, że to by był nietakt w stosunku do mojej jakże poważnej lektury. W końcu to nie mecz piłkarski. Ach, ależ to było elitarne z mojej strony…

    Tą samą Książkę czytałem jednak później w pociągu, w przepotwornym ścisku, przy ciągłym stukocie kół naszych kochanych, rozpadających się pociągów. Wtedy nie myślałem o kołach, hałasie… Nic nie istniało.

    Ciekaw jestem, czy ta dziewczyna też tak czuła czytając te swoje wiersze… Może.

    Drugą myślą było „Ech, ależ to niskie, poezja na ekranie komputera. A gdzie tu romantyzm?”

    A jednak… Mnie również się zdarza czytywać w sieci wiersze i przeróżne inne próby literackie. Mało tego – kilka moich własnych prac też jest w sieci.

    Dobrze czasem spojrzeć w lustro tak z zaskoczenia.

    P.S. Straszne rzeczy życie wyrabia ze sztuką, nieprawdaż? A nie wiem nawet czy te wiersze były dobre…

    (…) stoi na straży wolności słowa, prawa do informacji oraz interesu publicznego (…)

    Dzisiaj rano, przed wyjściem na zajęcia, usiadłem przed telewizorem i włączyłem TVN 24. O, przegląd prasy… O… Że co?! Dobrze, że płatki z mlekiem zjadłem chwilę wcześniej. Z wrażenia nawet wydałem 3 złote i kupiłem dzisiejszą „Rzeczpospolitą”. Pierwsze pieniądze wydane na gazetę w moim życiu.

    Do rzeczy. Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji przygotowała dokument o wiele znaczącym tytule Strategia Państwa Polskiego w dziedzinie mediów elektronicznych na lata 2005-2020. I cóż nam szanowni panowie strażnicy i panie strażniczki wolności słowa, prawa do informacji oraz interesu publicznego zgotowali na te najbliższe piętnaście lat? Ano same pyszności…

    Na przykład… Aby otworzyć i prowadzić radio internetowe trzeba będzie mieć koncesje. Mniam. I teraz logicznie (sic!) rozumujący członkowie rady pomyśleli sobie tak: Skoro za posiadanie odbiornika radiowego płaci się abonament, a za pośrednictwem Internetu można słuchać radia, to znaczy, że komputer jest odbiornikiem radiowym… Można pobierać abonament! Ale moment… Hej! Jeśli już o tym mowa, to… To samo zróbmy z komórkami! Za ich pomocą też się słucha radia… A niedługo będzie można oglądać telewizję. Podwójny abonament!

    Niedobrze mi.

    Ależ proszę pana! Dlaczego pan się bulwersuje? W Niemczech płacą, we Francji płacą…

    Pan płaci, pani płaci… Primo: Oni jeszcze do tego zarabiają. Secundo: Jedz gówno – miliony much nie mogą sie mylić. Niedobrze mi.

    P.S. Komentarze to nowa kategoria, w której będę umieszczał, jak sama nazwa wskazuje, komentarze i opinie na temat bieżących wydarzeń społecznych i politycznych. W miarę możliwości postaram się w każdym wpisie zamieszczać link do Wikinews, abyście, poza moim wywodem, mogli także przeczytać relację napisaną z neutralnego punktu widzenia.

    What’s done cannot be undone.

    Siedzi sobie człowiek w pubie, jest godzina druga w nocy. Wzdycha cicho. Muzyka gra trochę za głośno. Za to ludzie przy sąsiednim stoliku zachowują się zdecydowanie za głośno. Obraca się do nich i prosi, aby nieco się uciszyli.
    – Nie.
    – Dlaczego?
    – Bo to jest kurwa pub, nie?

    Czy… …człowiek krzywi się lekko i dalej pije piwo? …człowiek wstaje, podchodzi do pana „to jest kurwa pub, nie” i daje mu w pysk? …odrobina uprzejmości to naprawdę tak strasznie, strasznie dużo? …ż to nie przezabawne?

    Quos deus vult perdere, prius dementat.

    Środa. Popołudnie. Sala wykładowa C1 w budynku Collegium Novum UAM w Poznaniu. Drugi rok filologii angielskiej słucha wykładu z dydaktyki, prowadzonego przez panią dr Evę Zamojską. Wywiązuje się dyskusja na temat wyższości nagradzania nad karaniem.

    Jedna ze studentek wysuwa teorię, iż w gruncie rzeczy karanie jest skuteczne, lub też nawet – skuteczniejsze od nagradzania. Jako przykład podaje III Rzeszę – mówi o hitlerjugend i rygorystycznym systemie wpajającym dzieciom posłuszeństwo od najmłodszych lat. I mówi, że to państwo było, obiektywnie rzecz biorąc, dobre, to jest – skuteczne. W przeciągu kilkunastu lat podniosło się z klęski I wojny światowej, stworzyło największą armię ówczesnej Europy, która poszła umierać za ideały wodzów i prawie wygrała wojnę.

    Efekt? Komentarze po zajęciach… „Nie było cię? Słuchaj, jaka jazda! Ta dziewczyna powiedziała, że III Rzesza była dobra, że Hitler był dobry… Ona jakaś dziwna jest…”.

    Zadziwiające, jak taka krótka droga, łącząca ucho z mózgiem, może być tak trudna i niebezpieczna, że kilka prostych zdań nie potrafi jej przebyć bez szwanku. Jak łatwo jest dopowiedzieć sobie coś, co wcale nie zostało powiedziane.

    Ostatnimi czasy „usłyszeć” bardzo rzadko znaczy „zrozumieć”.

    1. Centum milia
    2. Wszystkopedia
    3. Konkurencja?
    4. Somebody stop us!
    1. New York Tor
    2. Internetowa archeologia
    3. Pimped up blog
    4. Chłodny blog
    5. Tor-t urodzinowy
    1. Zlot Wikimedia Polska 2005
    2. per2per
    3. Polcon 2005
    4. CoolKon v.2.0
    5. Pyrkon 2006

    • RSS