No to wpadłem. Oficjalnie jestem multibloggerem. Oprócz Tor Bloga prowadzę już od jakiegoś czasu innego, tajnego bloga. I nie jest on bynajmniej tajny dlatego, że się na nim wypłakuję i wyżalam. Przewidywana data odtajnienia to połowa czerwca. Ale o tym wspomniałem jedynie przy okazji. Głównym bodźcem do powyższego oświadczenia jest bowiem fakt, iż od soboty bloguję także na iThink.pl.

iThink - wyraź się

Może jest to stwierdzenie trochę na wyrost, ponieważ iThink od tradycyjnego bloga nieco się różni.

Po pierwsze tym, że nie prowadzi go jedna osoba. Podział artykułów ze względu na autorów co prawda jest, ale zepchnięty na drugi plan przez podział ze względu na kategorie tematyczne.

Ale to jeszcze nic. Każdy artykuł dodany do bazy serwisu zostaje wysłany do 10 losowo wybranych użytkowników. Następnie użytkownicy ci głosują za zamieszczeniem go w serwisie lub odrzuceniem. Na dzień dzisiejszy artykuł musi uzyskać 3 głosy poparcia, żeby znaleźć się w odpowiedniej kategorii i na stronie głównej (sądząc po jakości niektórych zaakceptowanych artykułów to troszkę za mało, może w przyszłości wymagania będą wyższe). Jeśli odpadnie, jest dalej widoczny jedynie w dorobku autora. Ten system ochrzczono mianem randomkracji. Mam już za sobą publikację pierwszego arta pt. Nastolatki, iThink i zbawienna autocenzura. I muszę przyznać, że oczekiwanie na akceptację było dość emocjonujące…

Koncepcja jest dość oryginalna i przypadła mi do gustu. Ale czy da się ją wrzucić do blogowego worka? Przy okazji w/w artykułu wymieniłem na ten temat kilka postów z Rafałem Janikiem, twórcą serwisu. Rafał twierdzi, że iThink to serwis dziennikarski i od etykietki bloga raczej ucieka. Zważywszy na nieco negatywne skojarzenia jakie wzbudza w szarym polskim internaucie ten termin jest to, poza wszystkim innym, niewątpliwie dobre posunięcie marketingowe. Ale czy faktycznie iThink tak daleko ma do blogów? Nie wydaje mi się. Może jeszcze kiedyś nadarzy się okazja do pociągnięcia tej dyskusji dalej…

A tymczasem – zapraszam do iThink. Wyraźcie się!